<?xml version="1.0" encoding="utf-8"?>
<!-- If you are running a bot please visit this policy page outlining rules you must respect. http://www.livejournal.com/bots/ -->
<feed xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:lj="http://www.livejournal.com">
  <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:asakuz</id>
  <title>asakuz</title>
  <subtitle>asakuz</subtitle>
  <author>
    <name>asakuz</name>
  </author>
  <link rel="alternate" type="text/html" href="http://asakuz.livejournal.com/"/>
  <link rel="self" type="text/xml" href="http://asakuz.livejournal.com/data/atom"/>
  <updated>2009-09-26T19:21:57Z</updated>
  <lj:journal userid="15449252" username="asakuz" type="personal"/>
  <link rel="service.feed" type="application/x.atom+xml" href="http://asakuz.livejournal.com/data/atom" title="asakuz"/>
  <link rel="hub" href="http://pubsubhubbub.appspot.com/"/>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:asakuz:815</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://asakuz.livejournal.com/815.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://asakuz.livejournal.com/data/atom/?itemid=815"/>
    <title>1. Kamienica.</title>
    <published>2009-09-26T19:18:30Z</published>
    <updated>2009-09-26T19:21:57Z</updated>
    <category term="część pierwsza opowiadanie shoujo-ai wyp"/>
    <lj:music>Acid Black Cherry</lj:music>
    <content type="html">Dla Mello - zamieszczam moje najnowsze opowiadanie. Tematyka yuri/shoujo-ai. Z pewnych powod&amp;oacute;w wolę zostawić postaci anonimowymi. Niech ludzie, kt&amp;oacute;rzy są jak najbardziej prawdziwi, nie mają z problem&amp;oacute;w przez moją wyobraźnię. Mogłam oczywiście wymyślić imiona, ale wolałam, żeby postacie były autentyczne. Tytuł &lt;strong&gt;Wypalić ostatnie słowo&lt;/strong&gt;. Enjoy. &lt;br /&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;&lt;a name="cutid1"&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style=""&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Jak właściwie to się stało, że w jednej chwili żartowała w sms-ach z L., a w następnej chwili stała twarzą w twarz z przyjaci&amp;oacute;łką L.? Na dodatek TĄ, do kt&amp;oacute;rej robiła maślane oczy od paru miesięcy. Ale po kolei. &lt;br /&gt; &lt;span style=""&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Były wakacje, a M. właśnie dostała się do Liceum Plastycznego w Warszawie. Z racji braku bliższej czy dalszej rodziny w owym mieście i okolicach musiała znaleźć jakieś lokum w okolicy szkoły. Zebrała więc manatki i zatrzymawszy się wcześniej w hotelu ruszyła na poszukiwanie mieszkania. Akademik miała w okolicy jeden, ale warunki w nim były do tego stopnia okropne, że r&amp;oacute;wnie dobrze mogła rozbić namiot w parku. A oni jeszcze chcieli za niego prawie sześćset złotych! Za tą cenę mogła r&amp;oacute;wnie dobrze wynająć całkiem dobre mieszkanie. Albo, chociaż pok&amp;oacute;j. Kupiła więc gazetę i trzymając mapę w drugiej ręce, przeszukała wszystkie propozycje najdalej 3 przystanki od szkoły. Ofert było pięć. Zadzwoniła pod wszystkie podane numery. Pierwsza to był totalny niewypał. Drogo, jeden pok&amp;oacute;j plus łazienka i możliwość korzystania z kuchni. Właściciel miał tak wyg&amp;oacute;rowane wymagania, że M. wolała poszukać czegoś innego. Gdy zadzwoniła pod drugi numer miły głos oznajmił jej, że już znalazł najemcę. Pod trzecim numerem było to samo. Czwarty nie odpowiadał, więc postanowiła iść do właściciela i spytać o wynajem. Z piątą osobą um&amp;oacute;wiła się na spotkanie. Zaczęła od ostatniej lokacji. Pok&amp;oacute;j był mały, warunki całkiem znośne, ale było to dość daleko. Podziękowała jednak za spotkanie i powiedziała, że się odezwie. W międzyczasie otrzymała wiadomość od L. Cytat jednej z jej przyjaci&amp;oacute;łek. Zaśmiała się z niego, wysiadając z tramwaju. Drugie miejsce było o rzut beretem od szkoły. Tylko jedna przecznica, po drodze parę sklep&amp;oacute;w i park. Kamieniczka w dobrym stanie, aż zachęcała do odwiedzenia. Wdrapała się pod niby nieszczęśliwy numer 13 i zadzwoniła. Nie zniechęciło jej nawet piąte piętro. Ale po drugiej stronie czekała na nią niespodzianka. Niekoniecznie miła i niekoniecznie przykra. &lt;br /&gt; &lt;span style=""&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Wciągnęła głośno powietrze. Te platynowe włosy i błękitne oczy poznałaby nawet, gdyby była ślepa. Promieniowały dla niej tak silną aurą, że nawet zamknięcie oczu nic nie dało. Serce M. wykonało fikołka, waląc, jak oszalałe. Otworzyła oczy zdając sobie nagle sprawę, że musi wyglądać dziwnie, stojąc na czyimś progu z zamkniętymi oczami i miną, jakby chciała usilnie nie zemdleć. &lt;br /&gt; - Ja w sprawie... p-pokoju &amp;ndash; wydusiła z siebie, siłą powstrzymując rumieniec i cisnące się jej na język &amp;bdquo;Cześć S. Jak leci?&amp;rdquo;. &lt;br /&gt; - Czyli to ty zbudziłaś mnie tym bladym świtem? &lt;br /&gt; - Było po 10&amp;hellip;&lt;br /&gt; - Wcześnie. Wchodź &amp;ndash; dziewczyna przepuściła ją w drzwiach. M. weszła do ciasnego, chodź przytulnego przedpokoju. &amp;ndash; Stawka wynosi 400 zł, ale musisz wziąć na siebie jakiś obowiązek. Masz od wyboru sprzątanie w łazience, kuchni, albo gotowanie. Tu jest kuchnia, tu salon, ten pok&amp;oacute;j jest m&amp;oacute;j, a tamten będzie tw&amp;oacute;j &amp;ndash; otworzyła jego drzwi. Skrzypnęły cicho na zawiasach i oczom dziewczyn ukazała się schludna sypialnia narożna. Wyposażona była w ł&amp;oacute;żko (wyglądające na małżeńskie), szafę, biurko i p&amp;oacute;łkę na książki. &lt;br /&gt; - Podoba się? &amp;ndash; zapytała blondynka.&lt;br /&gt; - Bardzo. Chyba się skuszę&amp;hellip; Ale wolałabym gotować&amp;hellip; - M. oderwała swoje szare oczy od pokoju i przeniosła je nieśmiało na dziewczynę. &lt;br /&gt; - Doskonale! Miałam już dość odżywiania się w barach&amp;hellip; Potrafisz gotować? &lt;br /&gt; - Nie palę garnk&amp;oacute;w, ale kuchmistrzem nie jestem&amp;hellip;&lt;br /&gt; - Umowa stoi &amp;ndash; S. uśmiechnęła się szeroko i wyciągnęła do niej rękę. &lt;br /&gt; - Umowa stoi &amp;ndash; powt&amp;oacute;rzyła cicho dziewczyna, ściskając rękę swojej wsp&amp;oacute;łlokatorki i nie wierząc we własne szczęście.&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;  &lt;br /&gt;</content>
  </entry>
</feed>
